środa, 24 stycznia 2018

Koce

 "Koc jest jak ja. Dobry w wielu rzeczach, ale w niczym najlepszy. Potrafi ogrzewać, ale kołdra jest w tym lepsza. Potrafi okrywać, tylko że do tego posłuży też szal. Można kłaść go na łóżku, jednak narzuta sprawdzi się tutaj lepiej. Uniwersalny czy nijaki?"
 Gładziła w tę i z powrotem jasnoszarą mikrofibrę. Po prostu nie potrafiła znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca. Wszystko było za bardzo lub nie do końca.
 Pomyślała, że w filmach zawsze w takich momentach ktoś pisze. Postać leży na łóżku i z zaskoczeniem otwiera laptopa by zerknąć na niespodziewaną wiadomość od przyszłej miłości. Ona cały czas miała na kolanach uruchomione urządzenie. W prawdziwym życiu ludzie nie leżą bez celu na łóżku, bo ich rodzina domyśliłaby się, że coś jest nie w porządku. A już od dawna nikt nie był "nie w porządku". Nie było na to miejsca.
 Frustracja zaczynała brać górę. Nic dziwnego, że o niej nikt nie kręcił filmu - była nudna. Może i dobra z matematyki, ale nie lubiła tego. Chociaż znała wszystkie państwa świata i ich flagi, nie wiedziała, jaki ma zrobić z tego pożytek. Wszyscy uważali, że z dobrymi stopniami z każdego przedmiotu daleko w życiu zajdzie. Tylko że takie umiejętności ogólne przydają się w teleturniejach, nie w spełnianiu marzeń.
 Presja na >zrobienie czegoś ze sobą< zaczynała ją przytłaczać. Na nic nie miała ochoty, ale najbardziej nie miała ochoty na nie robienie niczego. Czy tak bardzo zatopiła się w codzienności, że nie potrafiła funkcjonować bez niej? Odrobina wolnego czasu i już nie wiadomo, gdzie się podziać.
 Opuściła swój pokój i udała się do kuchni, gdzie usiadła na blacie. Sącząc powoli sok ze szklanki czuła, że wreszcie opuszcza ją ciężar. Zrobi coś nowego. Nie mogła uwierzyć, że do tej pory jej życie wyglądało tak samo, ale jej nie przeszkadzało. Zadowalała ją zwyczajność, rutyna, posłuszeństwo. Kiedy to się zmieniło?

                                                                            ***
- To kolejna awaria w tym miesiącu. Znajdź mi tego, kto za to odpowiada - szczupła, dystyngowana kobieta zacisnęła usta w wyrazie dezaprobaty.
- Już się robi. 13 kwietnia 2047 zabieg przeprowadzał...ten mężczyzna - pracownik wskazał palcem zdjęcie na monitorze. Niestety od czternastu lat już nie pracuje.
- Przeszedł na emeryturę?
- Został zwolniony, proszę pani. I umieszczony w zakładzie.
 Kobieta uśmiechnęła się okrutnie. To był dopiero trop!
- Przygotuj mi wykaz wszystkich jego pacjentów, trzeba wymienić im pastylki. A tych, którym przestały one działać, poddajmy obserwacji. Ciekawe, do czego doprowadzi wolna wola w tych czasach.

                                                                           ***
Szesnaście lat wcześniej

 Mężczyzna wpatrywał się intensywnie w pastylkę. Malutkie urządzenie, przypominające tabletkę przeciwbólową. Nie potrafił wyobrazić sobie, co zrobi z mózgiem noworodka leżącego przed nim. Czy przyssie się do niego jak pijawka i zacznie spijać z narządu osobowość? A może wypuści wici, które oplotą go i zamkną w klatce "równego i rozsądnego społeczeństwa"? Od kiedy rząd wydał rozporządzenie, by aplikować je każdemu dziecku, nowe pokolenia stały się mądre, spokojne i bezproblemowe. Zniknęły młodzieńcze bunty, handel nielegalnymi substancjami i homofobia. Nikt jednak nie pozwalał o nic pytać.
 Lekarz złapał przedmiot i próbował go rozłupać. Pastylka zaświeciła na zielono, po czym zgasła. Twarda jak kamień. Czas się kończył, za chwilę po dziecko przyjdą pielęgniarki. Wziął zapalniczkę i spróbował zagrzać urządzenie. Czerwone miganie oznaczało, że coś jednak się zadziało.
- Przepraszam, jeśli stanie ci się krzywda. Ale obawiam się, że nie mogę z czystym sumieniem zrobić tego, co powinienem - wyszeptał i wykonał zabieg z uszkodzoną pastylką.
 Parę tygodni później, po kradzieży jednej z nich rozpoczął zaawansowane badania nad jej budową. Próbował różnych modyfikacji, jednak jedyne, co udało mu się osiągnąć, to uszkodzenie trwałości urządzenia. Po paru, parunastu latach powinny się wyłączać. Może to wystarczy, by coś zmienić?
 Wykonał taki zabieg 12 razy, nim przełożony zorientował się, że grzebie w pastylkach, jednak wszystkie dzieci zdawały się funkcjonować normalnie. Czas pokaże.
 Lekarza zwolniono i zesłano do zakładu. Nikt nie naruszy szarego, grzecznego społeczeństwa.