- Ile można oglądać koty w internecie? - rzucił na wstępie, zamiast przywitania.
- Skąd wiedziałeś co robiłam cały dzień? Uśmiechnął się i podszedł do fotela, na którym siedziała, kontemplując facebook'ową tablicę.
- Odpoczęłaś już, kanapowcu?
- Tylko jeszcze bardziej się rozleniwiłam.
- To znaczy, że nie masz ochoty wyjść z domu na przykład do kina?
Jej sielankowy humor momentalnie się ulotnił.
- Niespecjalnie.
- Och, przestań, jego tam na pewno nie będzie.
Przed oczami stanęły jej wydarzenia ostatnich kilku tygodni. Gdyby zaledwie miesiąc temu ktoś zapytał ją, co będzie teraz robić, odpowiedziałaby zapewne, że wybierać suknię, przygotowywać listę utworów dla didżeja lub leżeć na ogromnym łożu z baldachimem w jego objęciach. A jednak - los bywa przewrotny. Czego jej brakowało, co miała inna?
Kiedy słyszymy "zdrada", wydaje się to okropne, lecz odległe. Na myśl przychodzi "mnie nigdy to nie spotka" czy "mój jest inny". Jakimże zaskoczeniem był przedwczesny powrót do domu z pracy i zastanie w upranej z rana pościeli nieznajomej.
Gdyby z kolei sześć miesięcy temu ktoś zapytał ją, jak będą układać się jej stosunki z bratem, odpowiedziałaby śmiechem. "Ja nie mam brata". Nie miała, dopóki obcy mężczyzna parę lat starszy od niej z matczynymi oczami zapukał do jej drzwi. Na początku nie chciała wierzyć, nie chciała mieć brata.
Teraz nie miałaby dokąd pójść.
- Nie można się tak cały czas umartwiać. Słuchaj, psychologiem nie jestem, ale moim zdaniem właśnie powinnaś się od tego oderwać.
- No właśnie, nie jesteś.
- A ty nie jesteś 60-letnią wdową opłakującą męża. Masz prawo wyjść gdzieś i zapomnieć.
- Po prostu... Jeszcze nie dziś, okej?
Spojrzał na nią tymi błękitnymi oczyma, które patrzyły na nią tyle razy w dzieciństwie, kiedy matka coś jej tłumaczyła.
- W porządku. Idę do sklepu, chcesz coś?
Poszedł do kuchni i dało się słyszeć trzask przesuwanych naczyń i otwieranych szafek.
- Nie, dzięki - przygryzła wargę.
Wyszedł.
Tak to jest, pomyślała. Życie, to taki trochę patchwork. Wydaje ci się, że wszystko do siebie pasuje, że twój koc jest idealny. A potem ktoś przychodzi i odrywa ci z niego kawałek. Każdy materiał jest niepowtarzalny, nie da się więc naprawić koca bez śladu. Po kolei, fragment po fragmencie doszywasz co tylko znajdziesz, aż w końcu powstaje jedyna w swoim rodzaju mieszanka pasków, kratki i kwiatów, jedwabiu i sztruksu... Przyjaźni, miłości, rozpaczy. Takie właśnie jest życie, podsumowała w myślach i powróciła do przeglądania śmiesznych kotów w internecie, których rozkoszne pyszczki pomagały zapomnieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz